Samobójstwo- mechanizm i reakcje społeczeństwa. Strona: 2

Dodano: 2007-01-29 17:43

Czasem niedokonczenie proby samobojstwa moze byc wlasnie bo zabraklo tego egoizmu by ludzie po tobie plakali Znalam tez ludzi ktorzy nie widzieli sensu i byli madrymi ludzmi ale chcieli sie zabic Szanuje ich podejscie do zycia, decyzje to ze jednak zostali z bliskimi pozwalajac im byc szczesliwym

Tak mysle ze samobojstwo dotyczy tez powolnego wykanczania sie: anoreksji, bulimii, uzaleznien...


"- Ech, bo te wasze demony są jak koty. - Niezależne, piękne, drapieżne...? - Pieprzą wszystko, co nie zdąży uciec i udają, że nic i nikt ich nie obchodzi, a tak naprawdę, to puchate pieszczochy."


Dodano: 2007-02-02 20:40

Komu to pomoże?

..chyba jedyną usatysfakcjonowaną osobą może być tylko samobójca. chyba że znajdzie się psychopata dla którego lepiej by było żeby ktoś nie żył. pomogło by mi to na przykład w sposób taki, że nie musiałbym na to wszystko patrzeć, nie musiałby kolejny raz przeżywać zawodów, upokorzeń, zmartwień, depresji.. to wszystko skończyło by się jak nożem uciął..po prostu zrobi się czarno i przestaniemy czuć..


to kiedys napisalem dawno nawno temu...


powiem tylko, że gdy opowiadam komus o sobie, bądź o rzeczach mniej lub bardziej ze mną zwiazanych, ten ktoś robi wielkie oczy i minę z całego, komicznego cyklu pt. "Jesteś pierdolnięty!"


Dodano: 2007-02-02 22:47

Najczęściej samobójstwo lub autoagresja jest wołaniem o pomoc, ale także świadczy o braku rozsądku, który dba o nasze bezpieczeństwo. Ktoś, kto się kaleczy, robi to pod wpływem chwili, zdenerwuje się czymś i myśli, że jeśli się potnie, to wszystkie kłopoty znikną, ale to nieprawda. Wiem to z własnego doświadczenia.
A wracając do tematu samobójstwa- takie osoby zazwyczaj mają jakieś problemy, lecz tłumią wszystko w sobie. Nie potrafią sobie z tym poradzić i nie widzą innego wyjścia niż pozbawienie się życia. Miałam kolegę. Zawsze był uśmiechnięty, roześmiany, lubiany przez całą szkołę. Nie było po nim widać, że ma jakieś problemy, nigdy o tym nie wspominał. W piątek w szkole śmiał się, żartował, a następnego dnia dowiedziałam się, że popełnił samobójstwo. To był dla mnie wielki szok. Od razu pojawiło się pytanie: czemu to zrobił? Przecież nie miał żadnych problemów, czy zmartwień. Jak się dowiedziałam kilka dni później, miał poważne problemy w domu, tłumił wszystko w sobie. Cały smutek, żal, nienawiść, upokorzenie i po prostu nie wytrzymał. Postanowił pozbawić siebie życia, aby nie musieć znosić tego wszystkiego.
Znałam go tylko kilka miesięcy, i to niezbyt dobrze, ale strata osoby, która sama pozbawiła siebie życia, była dla mnie bardziej bolesna. Po śmierci samobójczej dręczy nas sumienie, bo nie pomogliśmy tej osobie, nie powstrzymaliśmy jej od tego czynu.
Samobójstwo to nie jest wyjście...



Dodano: 2007-02-16 21:04

Ludzie popełniają samobójstwa, bo sobie w życiu nie radzą. Zazwyczaj człowiek nie jest wszystko wiedzący, więc jak czegoś nie wie to pyta innych. Problem jest właśnie z tym pytaniem. Tak to się już dzieje, że w wielu rodzinach nie ma nawyku rozmowy na tematy trudne. Znam wiele takich rodzi, niby szczęśliwych, ale gdy są problemy, to każdy liczy, że to się jakoś rozejdzie po kościach, albo mają po prostu nadzieję, że inni tą sprawę jakoś sami rozwiążą. Wychodzi to oczywiście od rodziców, ale oni przecież też się gdzieś nauczyli nie rozmawiać. Jeśli człowiek jest chowany w takim klimacie nie uczy się rozwiązywać problemów od innych, musi sam to robić. Jeśli jest tak dobrym życiowym samoukiem to się nauczy i wpożo. Ale wielu ludzi nie ma dobrego kontaktu z rzeczywistością, z otoczeniem, innymi ludźmi, nie potrafi się uczyć od innych, więc gdy problem się pojawia to brną w niego i on pozostaje w ich umyśle jako porażka, która gdzieś tam ponieśli. Jak już tych porażek się nagromadzi to dopiero jest problem, bo człowiek jest wtedy jednym wielkim kompleksem. Jak już jest tym wszystkim tak przytłoczony że ciśnienie w głowie już go rozsadza może zacząć poszukiwać innego rozwiązania. jak ktoś całe życie nie był nauczony kontaktu z ludźmi, to wątpię aby doszedł do wniosku, że taka udawana próba samobójcza będzie dobrym sposobem na skontaktowanie się z innymi ludźmi, którzy mogliby mu pomóc. On po prostu dochodzi do momentu, w którym, w jakimś obłędzie uważa, że to jedyne dobre rozwiązanie. Wiem, że to ogólnikowe stwierdzenie no ale zaznaczyłem w ankiecie, że nie popełniałem nigdy samobójstwa i nie wiem co myśli człowiek, który jest naprawdę zdecydowany na samobójstwo. Uważam, że samobójca w momencie popełniania tego czynu nie jest osobą normalną. Że jest jakoś niepoczytalny.
Myślę, że jeśli ktoś popełnia samobójstwo na niby, to jest to osoba, która tak naprawdę ma kontakt z ludźmi, nieraz już komuś mówiła o swych problemach, a mimo to sobie z nimi nie poradziła. Prawdziwi samobójcy moim zdaniem mają problemy z kontaktem z otoczeniem. Zatem kluczem do ograniczenia samobójczych udanych prób jest &#8222rofilaktyka” w postaci stwarzaniu ludziom możliwości życia w normalnym świecie. Jest to świat, w którym człowiek nie żyje sam. W którym ma kochającą rodzinę. Rodzina ta nie pozostawia go samemu sobie nigdy, zawsze jest dla niego otwarta, od najmłodszych lat uczy go, że ma się do kogo zwrócić z problemami. Wychowując się w takiej rodzinie, człowiek wie, że wszystkie problemy są do rozwiązania i że jeśli on tego nie potrafi zrobić, to potrafi to kto inny.

W powyższym rozważaniu nie brałem pod uwagę takich przypadków jak samobójstwa prowokowane narkomanią, długotrwałą choroba psychiczną itd.

Przyznam, że temat jest ciekawy, zwłaszcza wśród gotykowych klimatów można znaleźć ludzi, którzy mogą mieć dużo do powiedzenia. Dobrze, że się go tu podejmuje. Przerywniki o białej broni dalekiego wschodu też dają radę heh


Nie pracujesz - nie masz


Dodano: 2007-02-16 22:38

samobójstwo to tchórzostwo i pójście na łatwiznę. Oj, jaka/i jestem biedny, nie radzę sobie, no to jazda, już po mnie. To odebranie sobie resztek honoru i godności. Nie wyobrażam sobie, co musiałoby się zdarzyć, żebym się zabiła. To niegodne normalnego, mądrego człowieka. Dość na ten temat z mojej strony, takie mam zdanie.


"Kto ma miękkie serce, musi mieć twardą dupę"


Dodano: 2007-02-21 23:50

margott napisał(a):
samobójstwo to tchórzostwo i pójście na łatwiznę. Oj, jaka/i jestem biedny, nie radzę sobie, no to jazda, już po mnie. To odebranie sobie resztek honoru i godności. Nie wyobrażam sobie, co musiałoby się zdarzyć, żebym się zabiła. To niegodne normalnego, mądrego człowieka. Dość na ten temat z mojej strony, takie mam zdanie.


Margott, aby to zrobić potrzeba wiele odwagi, ale z drugiej strony masz rację. To także brak odwagi, aby walczyć z jakimś problemem. Ale czasami ten problem jest tak poważny, że niektórzy, zwłaszcza ci słabi psychicznie nie potrafią sobie z tym poradzić. Dla nich życie jest katorgą i za wszelką cenę próbują je sobie odebrać.



Dodano: 2007-02-22 00:18

U nas w Krakowie na Miasteczku Studenckim AGH to mamy co troche jakieś samobójstra, a dokładniej "skoczków olimpijskich" (Olimp - nazwa 15 piętrowego akademika) i to w dobrym stylu :twisted: ostatnie było jakiś niecały miesiąc kolo sobie chciał sprawdzić widocznie jak sie skacze z 15 piętra jeno spadachrona zapomniał i na chodniczku wylądował :twisted:
Ale trzeba nadmienić ze coś sie długo na to zbierał, gdyż ogólna statystyka wynosi jakies 1 skoczek na pół roku, a na tego trza było czekać aż całe 2 lata.
Bo ostatni to sobie własnie 2 lata temu z lodóweczką wyskoczył :twisted: ale to nie była słynna "Misja na Marsa" :twisted:


We must...


Dodano: 2007-02-22 18:53

właśnie, to dotyczy ludzi słabych psychicznie, bo ci którzy są "mocni" dadzą sobie jakoś radę. Pewnie trzeba odwagi do rozstania się z tym światem, ale potrzeba jej do samego dokonania samobójstwa, do pokonania bólu itd, natomiast sama decyzja o tym jest może nie stuprocentowym, ale pewnego rodzaju tchórzostwem...


"Kto ma miękkie serce, musi mieć twardą dupę"


Dodano: 2007-02-22 19:04

To nie jest tchurzostwo. Czasami ma sie po prostu dość i najlepszym rozwiązanie m jest śmierć i nie jest to tylko chwilowe ale trwa to dość długo i jest to świadomo i przemyślama decyzja.
Faktem jest również iz zarzają sie dość czesto a w zasadzie wrecz najczęsiciej przypadki inne podchodzące pod słabą psychike zwrucenie uwagi itp.
W końcu ilu mamy niedoszłych samobojców na co wskazuje ankieta chociażby. Nie twierdze ze wszyscy ale większość z tych osóbwybiera taką śmierć która zakłada jakąś możliwość przeżycia, odratowania, śmierć która nie jest natychmiastowa czyli jest możliwość ze ktoś to zauwarzy, a totem zabwa w dlaczego :lol:


We must...


Dodano: 2007-12-25 12:15

Dark_Viper napisał(a):
zgodzę się. są ludzie uważający, że nie pasują do rzeczywistości obecnego świata i dlatego odchodzą z tego świata bez słowa, niektórych boli sama egzystencja.Każdy przypadek jest indywidualny. Ale społeczeństwo z reguły na każdy reaguje tak samo.


Wrócę do wcześniejszej wypowiedzi.

Zgodzę sie z tobą że każdy przypadek jest inny ale w większości przypadków chodzi o to samo.
Osobiście znam dwa takie przypadki.
Jeden z moich kolegów próbował popełnić samobójstwo w pracy tzn. próbował się powiesić ale mu przeszkodzono ( myślę że o to mu chodziło). Nieszczęśliwie się chłopak zakochał. Skończyło się na tym że na pół roku spędził w szpitalu psychiatrycznym. Po powrocie już nie był taki sam jak przedtem , jakby mu się osobowość zmieniła. W jego przypadku była to próba zwrócenia na siebie uwagi a nie konkretny zamiar popełnienia samobójstwa.
A drugi przypadek to również kolega który powiesił się na strychu swojego domu. A dlaczego? Podobno z powodu szkoły i braku oparcia w rodzinie. A dokładniej nauczycielka matematyki w klasie maturalnej nie chciała mu postawić pozytywnej oceny na koniec roku która dopuszczała by go do egzaminu maturalnego. Jego rodzice też go nie wspierali gdyż uważali że i tak nie zda matury. Pewnie się nie spodziewali że było to dla niego tak ważne i że posunie się do samobójstwa. Szukał zrozumienia i wsparcia lecz go nie znalazł.

Przykre lecz prawdziwe.


Odważni nie żyją długo, ale tchórzliwi nie żyją wcale..


Dodano: 2007-12-25 13:17

ja czasami żałuję, że niektórym się owa sztuka nie udaje 8)

zawsze to więcej miejsc pracy :idea: 8)



Samobójstwo Dodano: 2018-10-30 22:45

Ja 10 lat temu próbowałem popełnić samobójstwo. Towarzyszyła mi wtedy beznadzieja, brak zrozumienia, poczucie niedostosowania do świata, poczucie wyobcowania, że nie pasuję w ogóle do tego świata, i co najgorsze, nie będę nigdy w stanie się dostosować do świata, choć w głębi pragnąłem być taki jak inni, to wyobcowanie, które na swój sposób można nazwać indywidualizmem, sprawiało, że chciałem być silniejszy, bardziej szorstki, zupełnie jak w piosence Dżemu pt. "Whisky" - "po ich stronie być[...]". A pewnie to wszystko wynikło z jednej cechy, której chyba do tej pory nie lubię, ale jednak dziś jakoś z nią żyje - nadwrażliwości. Jak widać, samobójstwo się nie udało, w efekcie czego wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym. Tam u mnie zdiagnozowano pewne zaburzenie psychiczne, o którym tu nie chcę wspominać, ale moim zdaniem zaburzenie psychiczne wynikło z nadwrażliwości, gdyż od zawsze byłem człowiekiem mocno wrażliwym, więc nadwrażliwość mi towarzyszyła od zawsze. Dopiero po próbie samobójczej potrafiłem nazwać to, co było efektem nadwrażliwości, i nie wiem, czy ta nadwrażliwość nie jest do dziś obecna wśród wielu gotów. Na szczęście nie popełniłem samobójstwa, i dobrze, że żyję, bo uratowała mnie pewna pani psycholog, która pozwoliła zrozumieć to, co się dzieje w mojej głowie, i teraz wiem: nigdy się nie należy bać prosić o pomoc - jak nie do przyjaciół ani nikogo z rodziny, to trzeba się udać po pomoc do szkolnego psychologa albo nawet do zwykłego psychologa, albo zadzwonić na infolinię psychologiczną. Ja, mówiąc o samobójstwie, nigdy nie uważam takich terminów jak "tchórzostwo" albo "odwaga", bo to ani jedno, ani drugie, tylko po prostu to, co na początku opisałem + dochodzą samobójstwa wynikłe praktycznie tylko ze zdarzeń życiowych typu nieszczęśliwa miłość, śmierć bliskiej osoby, utrata pracy, kalectwo, choroba itp., choć oczywiście może mieć coś wspólnego z nadwrażliwością, ale nie zawsze. Samobójstwo to nie rozwiązanie - gdy sami sobie odbierzemy życie, nigdy nie możemy wiedzieć, co czeka nas po drugiej stronie, i nie chcę nikogo tu straszyć piekłem, ale tak właśnie jest. Samobójstwem przekreślamy to, co może nas spotkać dobrego w przyszłości. Po tej próbie samobójczej dowiedziałem się, że jednak miałem piękne chwile w przeszłości i to niemało - muzyka, koncerty, mecze, podróże, książki, spotkania. I dlaczego takich chwil nie miałbym mieć w przyszłości, a nawet teraz? Niestety, nadwrażliwość wzięła górę, to, co mi doskwierało i dołowało, zdominowało mnie całkowicie, i omal nie doszło do tragedii, żeby zrozumieć, że nie warto ulegać temu, co po prostu nam nie odpowiada w tym świecie, cokolwiek by to nie było. Ale teraz też już wiem, że ludzie podejmujący próby samobójcze albo nawet ich dokonujący, nie są ani odważni, ani tchórzliwi, są po prostu ludźmi, którzy z racji zespołu swoich cech, światopoglądu czy napotkanej sytuacji życiowej nie widzą innego wyjścia z sytuacji, choć na pewno niejeden by bardzo chciał żyć, niestety, czasami kończy się to śmiercią. Wbrew pozorom, ja mimo próby samobójczej chciałem nadal żyć, ale nie wiedziałem po prostu jak. Dodam, że w starciu z myślami samobójczymi pomaga mi też religia, choć pewnie niektórzy dojdą do wniosku, że jestem przez nią manipulowany i tym bardziej będę skłonny do popełnienia samobójstwa, ale dziwnym trafem tak nie jest. Wyszedł z tego niemały elaborat, może nawet pompatyczny, ale chciałem dołożyć swoje trzy grosze do tematu, żebyście zobaczyli, jak to wygląda z perspektywy osoby, która chciała sobie odebrać życie. I tyle .



... samobójstwo... i reakcje społeczne ... Dodano: 2019-02-04 18:18

Yngwie (Anciliae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

(Hmmm, ostatni odświeżany temat światopoglądowy)

Teraz z perspektywy kogoś, kto nigdy nie próbował popełnić samobójstwa, ale ... nie wykluczam takiej opcji dla siebie w przyszłości, bo nigdy nie mam pewności, że nie znajdę się w kropce .

Kilka i nie więcej potencjalnych miejsc śmierci już dla siebie powybierałem i zawsze pada na pole/las niedaleko cmentarza - w tych miejscach czuję się prawie spokojnie, ale zawsze jest ryzyko, że jednak się pogubię.

Swoją przewidywaną datę śmierci, która może się jednak nie sprawdzić, podaję w CV, karcie zdrowia psycho-fizycznego i statusu prawnego, bo skoro są tam daty urodzenia, to śmierć też nastąpi i oprócz mnie, najlepiej o tym wiedzą moi najbliżsi. Wiele przypadkowych osób pewnie też coś tam o mnie wie, ale nie jestem z nimi prawie w ogóle związany emocjonalnie czy prawnie. Fajnie jakby zajęli się życiem swoim i bliskich, to sobie nie poprzeszkadzamy

Skoro temat jest jeszcze o reakcjach społeczeństwa, to ja na samobójczą śmierć mamy zareagowałem ze stresem, ale też do pewnego stopnia zrozumieniem i żałuję, że nie potrafiłem stworzyć wystarczająco dobrej więzi emocjonalnej wcześniej :-/ Natomiast nie unikam spotkań z rodziną i koleżankami mamy, którym jej czasami brakuje.

Oprócz opanowywania emocji, najgorsze były formalności prawne do wypełniania w stresie. Gdy ja byłem później w najtrudniejszej sytuacji w życiu, to w też miałem spory problem z opisem tej sytuacji zrozumiale dla najbliższych - że może mi się niedługo zdarzać trochę trudnych do wyjaśnienia przypadków życiowych, po których i tak, będąc w depresji dostałem jeszcze po głowie od rodziny, że sobie nie radzę, hyhy - ale i tak ich lubię :-)


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło